środa, 6 lipca 2016

Lato w salonie i małe zmiany

Witajcie moi Drodzy,

Jak mijają Wam wakacje? Mam nadzieję, że beztrosko i radośnie :)
My na razie odpoczywamy po roku szkolnym, dzieci w domu, wszelkie wyjazdy jeszcze przed nimi, ale nie narzekają:) Mam wrażenie, że całkiem im odpowiada taki spokojny początek wakacji, z wysypianiem się do 10, późnym chodzeniem spać i ogólnym "nicniemuszeniem", co nie znaczy, że nudą :) Basen, trampolina, rozgrywki rodzinne i osiedlowe w badmintona, rowerowe wycieczki i spotkania z kolegami wypełniają im dni i wydają się całkiem zadowoleni z takiego stanu rzeczy :)

Oczywiście, aby całkiem nie wpadli w złe nawyki, na początku wakacji dostali grafik codziennych obowiązków i muszę przyznać, że na razie to działa :)
Dzięki temu, ja także zostałam trochę odciążona od obowiązków, a że przyroda nie znosi próżni, musiałam zorganizować sobie zajęcie, zabrałam się więc za malowanie :)
Pod wałek tym razem poszedł czarny barek, który wcześniej rezydował w kuchni, a obecnie jest w miejscu stołu. W zasadzie już kupując go, wiedziałam, że prędzej czy później zmieni kolor, bo był zbyt ciemny...
Muszę przyznać, że oporny był bardzo, musiałam położyć aż 4 warstwy farby....
A tak prezentuje się teraz:

Nad nim tablica ze wspomnianym wcześniej grafikiem obowiązków:)

 A wcześniej barek wyglądał tak:


W salonie zmian niewiele, ale przybył nam jeszcze jeden fotel, tym razem ektorp jennylund z ikei oczywiście... To teraz moje ulubione miejsce w kącie wypoczynkowym :)



Latem zrezygnowałam zupełnie z dywanu, dzieci z dwóch stron wchodzą do salonu prosto z podwórka, ich koledzy również, dywan po prostu nie zdzierżył tych wędrówek :)  W salonie dużo kwiatów, wszystkie z mojego niewielkiego ogródka:) Ostatnie goździki, pierwsze hortensje, groszek pachnący i mieczyki... :) Uwielbiam :)



 I najlepszy drink letni: woda z cytryną i świeżą miętą  :)

 W warzywniku wszystko szaleje, jemy już własne cukinie, fasolkę szparagową, czekamy na ogórki i pomidory.... Są również pierwsze maliny i borówki....



I zioła, pierwsze suszenie już za mną:) -oregano, mięta, bazylia i tymianek, a koper i pietruszka zamrożone, aby nie traciły zapachu :)




I tak mija nam lipiec, zaczęłam również pierwsze przygotowania do powitania maluszka, trochę rękodzieła, ale to już materiał na kolejny post :)

Udanych wakacji moi Drodzy :)
Pozdrawiam ciepło :)
Ewa



  





8 komentarzy:

  1. Też mam ten fotel i uwielbiam bezgranicznie za wygodę. Gdybym miała miejsce kupiłabym jeszcze jeden, niestety dom z gumy nie jest... :) Nad tą konsolką myslałam ostatnio ale chciałam ją na taras. Twojej zdecydowanie lepiej w bieli!! Bardzo zazdroszczę Ci ogrodu, może i niewielki ale zobacz ile warzyw, owoców i kwiatów dostarcza :)))
    Miłych wakacji!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jest bardzo wygodny i, co mnie zaskoczyło, wcale tak bardzo się nie brudzi :) Ogród to wspaniała rzecz, życzę, żebyś i TY doczekała się niedługo swojego, choć Twój taras wygląda imponująco i uroczo :)Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  2. Pięknie odmalowałaś mebelek, super wszystko wygląda ...myślałam że tylko u mnie dzieciaki latają na obie strony:) dywanu nie było nigdy i chyba nie będzie:) u nas też wyjazdy przed, ale synek dziś pierwsze kolonie rozpoczyna, stresa mam na maxa , czekam na kolejnego posta i kącik maluszka ....pozdrawiam i wypoczywaj więcej potem to już wiesz na maxa będzie jada:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, chyba wszystkie dzieci wciąż biegają tam i z powrotem :) Wyjazd synka na pewno się uda, moi już jeździli, więc spokojniej to przechodzę :)Pozdrawiam ciepło i dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  3. Piękna przemiana barku, zyskał na lekkości. Idealnie się teraz prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, ja też jestem zadowolona :)

      Usuń
  4. Pięknie przemalowany mebel. W jaki sposób go Pani przemalowała, jaką farbą? Jestem w ogóle fanką Pani domu i co jakiś czas podglądam tą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję za miłe słowa, a barek malowałam akrylowym bondexem, najpierw przeszlifowałam go papierem ściernym o granulacie 220, potem dokładnie odpyliłam wilgotną szmatką i malowałam w 2-3 godzinnych odstępach. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń