czwartek, 4 maja 2017

A wiosna jednak jest....

Witajcie po długim weekendzie :)

Wypoczęci? Naładowani pozytywną energią? :) A może jeszcze odpoczywacie, korzystając z wyjątkowo korzystnej konfiguracji wolnych dni?
My wypoczywaliśmy pracując w domu :)
Pogoda nie była aż tak zła, jak straszyli synoptycy, ale szału też nie było: deszcz na przemian ze słońcem i wiatrem, temperatura nie przekroczyła 12 stopni...
Ale nie ma tego złego, udało się wykonać kilka zaległych prac w ogródku i warzywniku, zrobić zakupy na giełdzie kwiatowej i ruszyć do przodu zabudowę schowka pod schodami...
Dzisiaj mam dla Was kadry naszego ogródka, gdzie, pomimo zimna, wiosna nie daje za wygraną i roślinki pomału, ale uparcie prą do góry :)
Niestety kwietniowe przymrozki poczyniły straty, omarzły mi różaneczniki, magnolia, częściowo maliny i róże...
Za to mogę już cieszyć oczy tulipanami, niezapominajkami w 3 kolorach,  kwitnącym migdałkiem, pierwszymi narcyzami i wciąż kwitnącymi szafirkami...

Powiększyłam rabaty, kombinuję wciąż idealną konfigurację nasadzeń, co sprowadza się do ciągłego wykopywania i przesadzania roślinek... :) Na szczęście znoszą to bez większego stresu... :)
W tegorocznych planach ogrodowych mamy ogrodzenie rabat kostką brukową, zabudowę tarasu i postawienie huśtawki, ale ile z tego uda się zrobić, to jeszcze czas pokaże.... Trzeba też odmalować domek ogrodowy dzieci, postawić garaż i doglądać roślinek... Niestety pierwsze szkodniki już się pokazały, nornice, szpeciele i pąkowiec na porzeczkach i moja zmora - mszyce....
Przy małym Bartusiu, czas pracy jest mocno ograniczony, tzn. mogę pracować albo ja, albo mąż :)
Czyli gdy mąż jest w pracy, a starsze dzieci w szkole, praca w ogródku odpada...
Pewno przy ładniejszej pogodzie malutki spałby na zewnątrz, a ja grzebałabym w ziemi, ale w obecnych warunkach wciąż za zimno na takie rozwiązania...
Dodam tylko, że mieszkamy w dolinie otoczonej górami i wiatry hulają u nas, że ho, ho....
No, ale dość już pisania, zostawiam Was z fotkami naszej wiosny :)











Pozdrowienia serdreczne dla wszystkich:)
Ewa

wtorek, 25 kwietnia 2017

Kadry z poddasza

Witam w ten piękny dzień, u nas 18 stopni na plusie i tylko 2 razy padało po południu :)
Może wiosna pomału wraca?

Oby, prace w ogródku wciąż czekają, a im dłużej się to przeciąga, tym więcej mam nowych pomysłów :) Tylko kiedy je zrealizować ?:))))
A tymczasem zapraszam na piętro, dawno nie pokazywałam nic z tej części domu...
Zmienia się co prawda niewiele, wciąż nie udało nam się jeszcze położyć boazerii na klatce schodowej, ale przybyło kilka drobiazgów...

 Wiosenny wianek...
 Wiecznie nie nakręcony zegar.... swoją drogą to u nas jakaś plaga, zegary albo źle chodzą, albo wcale.... :) Dobrze, że wymyślono telefony przenośne...:)


 W sypialni doczekałam się wygodnego fotela na stare lata:)


A skoro już o sypialni mowa, to kilka świeżych zdjęć z kącika maluszka:



 Co ta mama znów robi z tym dużym czarnym czymś ?:)))


Pozdrawiamy ciepło, życząc wszystkim ciepłego i słonecznego długiego weekendu :)

piątek, 21 kwietnia 2017

Dalej w stołowym klimacie

Witajcie,

Idę za ciosem i póki pogoda nie pozwala na szaleństwa w ogrodzie, nadrabiam zaległości blogowe :)
Dziś nowa odsłona jadalnego kącika przy kuchni. Kratkowe zasłonki wylądowały nie tylko w salonie, ale też tutaj.
Zamieniłam długie zasłony na krótką roletkę, zrobiło się od razu jaśniej. Ikeowy barek na razie wywędrował gdzie indziej, a jego miejsce zajął stoliczek, który przez jakiś czas był w kuchni.... wiem, tych roszad było już tyle, że trudno się połapać :)

Zrobiło się tutaj miejsce na poranną kawę, śniadanie dzieci lub krojenie sałatki, czy zawijanie gołąbków, czyli na działania, które wymagają spoczęcia na krześle :) Na parapecie ułożyłam książki kucharskie, dla których do tej pory nie miałam oddzielnego miejsca i ten pomysł świetnie się sprawdził, przy małej czarnej przeglądam przepisy i wybieram opcje na obiad czy kolację.
Przy stoliku stanęły ingolfy, które przestawiamy do salonu, gdy jest taka potrzeba.
Witrynka wylądowała w salonie, ponieważ wnęka jest wąska, ma jedyne 180 cm i nie było wygodnie siadać pod nią, witrynką oczywiście, nie wnęką :), a  miejsce po niej zajęły sentencje w ramkach, szczególnie bliska jest mi ta: "To będzie dobry dzień, ale najpierw kawa" :)

I to tyle, miejsce niewielkie to i opisu mało, reszta na zdjęciach :)













Pozdrawiam ciepło wszystkich :)
Ewa

wtorek, 18 kwietnia 2017

I po świętach....

Witajcie,

Na wstępie dziękuję pięknie za tak miły odzew na temat sensowności mojego pojawiania się tutaj :) Postaram się w takim razie trochę częściej odzywać,  o ile prace w ogrodzie mnie nie zatrzymają, dziś na pewno nie, bo po wyjrzeniu rano przez okno doznałam małego szoku: wokoło bielutko, wszystko przykryte pięknie warstwą śniegu.... :(

Mam nadzieję, że kwitnące drzewka owocowe, migdałek i magnolia przeżyją ten poświąteczny atak zimy... Ech, pozostaje tylko powtórzyć za "klasykiem" :" sorry, taki mamy klimat...:)"

Wracając do Świąt, na szczęście pogodowe zawirowania deszczowo-wietrzno-gradowe nie popsuły atmosfery, jak zawsze dom był pełen gości, śmiechu i krzyków dzieci, to już chyba tradycja, że odkąd mieszkamy na wsi, to u nas cała rodzina zbiera się i świętuje :)

Zrobiłam tylko kilka zdjęć naszego wielkanocnego śniadaniowego stołu, potem już nie było czasu na dokumentację :)

 

 







 I mały Bartuś w zachowanej świątecznej konwencji kolorystycznej:)
 Ten uśmiech jest efektem kosztowania świątecznego święconego menu: babeczka i chlebuś wyjątkowo przypadły do gustu małemu smakoszowi, a biszkopt bił wszystko na głowę :)


Dzisiaj niestety nie uda mi się, jak planowałam, popracować w ogrodzie, ma za to nadzieję, ze oprócz odpoczywania po świętach, skończymy zabudowę pod schodami, abym mogła niedługo mieć materiał na kolejny post :)
Pozdrawiam wszystkich gorąco i życzę rychłego powrotu pięknej, słonecznej wiosny :)

Ewa

wtorek, 11 kwietnia 2017

Wiosenna reaktywacja i kratkowe love:)

Witajcie,

Znów zapadła tu długa cisza, niestety dopadły nas choróbska i jakoś nie miałam ani czasu ani ochoty na blogowanie.... materiału na posty zresztą też nie było zbyt wiele...
Do pionu postawiła mnie Kasia, dziękuję Kochana, to dzięki Tobie ten post :)


Marzec i kwiecień to  teraz dla mnie przede wszystkim czas wytężonej ogrodowej pracy.... W wolnych chwilach, nawet pociągając nosem i kaszląc, doprowadzam do ładu nasz zielony zakątek... To już nie hobby, to uzależnienie :) Na naszej 10arowej działce pojawia się coraz więcej roślinek, a ja całą zimę zgłębiałam tajniki ich hodowli :)
Podstawowym tego skutkiem jest przesadzanie prawie wszystkiego, co dotąd wsadziłam, bo wraz z nowo zdobytą wiedzą ogrodniczą wyszło na jaw moje wcześniejsze dyletanctwo w tej dziedzinie i kompletna amatorszczyzna,...
Zamordowałam między innymi niestety 2 różaneczniki i kilka innych roślin...:(

Ale mam nadzieję, że będzie już lepiej :)
 Tak wiec grzebię w ziemi, poszerzam rabaty, plewię, sadzę, sieję, kopię i grabię....
A wieczorami mobilizuję męża do zmian w domu:)  - mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać efekty - zabudowujemy schowek pod schodami.

Jeśli chodzi o tematy aranżacyjne, to obecnie króluje u mnie kratka, to chyba mój ulubiony motyw, żaden inny nie wprowadza tak sielskiej i przytulnej atmosfery....
Po szachownicy na podłodze, tapetowej kratce w sypialni i korytarzu, pojawiła się na zasłonach i poduszkach na krzesła w salonie, dokupiłam też ikeowe ingolfy do naszego salonowego stołu, wg mnie fajnie się wkomponowały... Tak, przyznaję, że mam słabość do szwedzkiego wzornictwa ...:) Zresztą to żadna nowina, w całym naszym domu łatwo to zauważyć :)












 W pracowni przed świętami nie za wiele się działo, ale parę nowości powstało:
 





Kochani, nie wiem, czy jeszcze uda mi się tu pojawić przed Świętami, życzę więc Wam radosnych, pogodnych i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, miłości, wiary i nadziei płynących z pustego grobu i wspaniałego czasu spędzonego wśród najbliższych.

Ewa